Real ratuje remis w Moenchengladbach. Borussia znów wypuściła zwycięstwo

Liga Mistrzów zawitała do Moenchengladbach po czterech latach. Na Borussia-Park przyjechał Real Madryt, który chciał się odkuć za porażkę w meczu u siebie z Szachtarem. Faworytem byli tu oczywiście goście, ale Borussia nie zamierzała położyć się przed nimi tylko ze względu na nazwę klubu. Niemiecki zespół postawił twarde warunki przyjezdnym i jak się później miało okazać – opłaciło się. Choć optyczną przewagę wypracowali sobie gracze z Madrytu, to nie potrafili znaleźć drogę do siatki. Zademonstrowali to im ich rywale i to oni otworzyli wynik meczu.

Skuteczność ponad wszystko

W 33. minucie gospodarze oddali swój jedyny celny strzał w pierwszej połowie. Sęk w tym, że był on bardzo skuteczny, gdyż dał Borussii prowadzenie. Po prawej stronie boiska piłkę przechwycił Alassane Plea i szybko rozegrał dwójkową akcję z Jonasem Hoffmanem. Na drugim skrzydle pojawił się niepilnowany Marcus Thuram, który otrzymał od swojego rodaka kapitalne przeszywające podanie. Napastnik uderzył z pierwszej piłki pod poprzeczkę i nie dał Courtois szans na dobrą interwencję. W Niemczech niespodzianka, bo Real znów przegrywał, podobnie jak tydzień wcześniej u siebie z Szachtarem.

W drugiej odsłonie znów we znaki Królewskim dał się francuski duet. Tym razem Thuram strzelił jedną z łatwiejszych bramek w swojej karierze. Z prawego skrzydła dośrodkował Lainer, a Plea potężnym wolejem strzelił na bramkę gości. Courtois mógł tylko sparować to uderzenie przed siebie, ale tu czekał już Thuram, który dobił piłkę z dziecinną łatwością i mieliśmy 2:0. Nie popisał się w tym przypadku Vinicius Jr. który dwukrotnie w jednej akcji złamał linię spalonego. Widmo drugiej porażki coraz głębiej zaglądało w oczy piłkarzom Realu.

Szalona końcówka

Czasu do końca pozostawało coraz mniej. Minuty upływały, a podopieczni Zinedine’a Zidane’a nie mogli znaleźć sposobu na Borussię. Zmieniło się to w ostatnich minutach regulaminowego czasu gry. Z prawego skrzydła mocno dośrodkował Valverde, a gdy wielu myślało, że piłka jest stracona, na linii końcowej dopadł do niej Casemiro i zgrał ją głową przed bramkę. Tam stał Karim Benzema i mimo asysty obrońcy zdołał sięgnąć futbolówkę na sporej wysokości i wpakować ją z trudnej pozycji pod poprzeczkę. Napastnik pokazał klasę i Real wrócił do gry w samej końcówce.

Podobny schemat mogliśmy zaobserwować już w doliczonym czasie gry. Los Blancos budowali akcję na prawym skrzydle, a piłka trafiła do Modricia. Chorwat popisał się celnym dograniem w pole karne, gdzie głową futbolówkę zgrał Sergio Ramos. Tam czekał na nią Casemiro i z najbliższej odległości nie miał problemów z pokonaniem Sommera. Real Madryt dosłownie w ostatniej minucie doprowadził do wyrównania i wywiózł z Niemiec szczęśliwie wywalczony punkt.

Grupa niespodzianek

Nie popisali się z kolei gospodarze, którzy podobnie jak w meczu z Interem Mediolan wypuścili z rąk prowadzenie w końcówce spotkania. Wtedy w 90. minucie do remisu doprowadził Lukaku, dziś kompletu punktów pozbawił ich Casemiro. Źrebaki przy wyższym poziomie koncentracji mogłyby mieć sześć punktów i doskonałą pozycję wyjściową przed resztą meczów. Tymczasem sami skomplikowali sobie sytuację i może to ich ostatecznie kosztować awans do kolejnej rundy Champions League.

Po dwóch kolejkach sytuacja w grupie B jest zupełnie odwrotna niż ktokolwiek mógłby przewidzieć. Na pierwszym miejscu plasuje się Szachtar z czterema punktami, który po pokonaniu Realu w Madrycie, bezbramkowo zremisował z Interem u siebie. Za plecami ukraińskiego zespołu widzimy Borussię Moenchengladbach oraz właśnie Inter, którzy mają na koncie po dwa remisy. Grupową tabelę zamyka Real ze skromnym jednym punkcikiem. Za tydzień Szachtar podejmie Borussię, a Inter wybierze się do Hiszpanii na pojedynek z Realem. Tutaj z pewnością będzie się działo.