“Diego” – człowiek o dwóch obliczach

Ponad rok temu na ekrany trafiła produkcja Asifa Kapadii, który w swoim filmie pokazał życie młodego chłopaka z Argentyny, który stał się bogiem futbolu – Diego Maradony. Dzieło brytyjskiego reżysera z pewnością przeżyje w niedługim czasie swój renesans ze względu na tragiczne wydarzenie, jakie miało miejsce 25 listopada 2020 roku. Tego dnia „Boski Diego”, którego kochał Neapol, a zarazem nienawidziły całe Włochy, odszedł z tego świata. Wiele osób może kojarzyć go jako nieposkromionego imprezowicza, nie stroniącego od narkotyków. Film jednak pokazuje jego zupełnie inne oblicze, które było stopniowo uśmiercane przez wizerunek, który zrodził się przez presję sławy i paradoksalnie miłość kibiców. Cała produkcja oparta jest na materiałach medialnych i prywatnych nagraniach z życia piłkarza, okraszonych komentarzami ludzi z jego najbliższego środowiska i opiniami piłkarskich ekspertów. Film pozwala się wczuć w ówczesny klimat i poczuć namiastkę tego, z jakimi przeciwnościami musiał radzić sobie ten wybitny zawodnik. Historia skupiona jest w dużej mierze na okresie świetności Argentyńczyka, przypadającej a lata 80.

Diego – recenzja filmu

Film pokazał dwie zupełnie skrajne oblicza jednej z ikon piłki nożnej. Diego – skromny i życzliwy chłopak, który w odpowiedzi na uwielbienie tłumów, oblężenie mediów i nocne życie Neapolu wykreował wizerunek Maradony. Początek filmu wprowadza nas w niełatwe początki piłkarza, który pochodził z ubogiej i wielodzietnej rodziny, wychowując się w argentyńskich slumsach. Dzięki niesamowitemu talentowi stopniowo przebijał się na szczyt. Był bardzo związany ze swoją rodziną i pragnął zapewnić jej godne życie, przy okazji realizując się w ukochanej przez siebie piłce. To, co jednak go czekało, nie mogło się nawet wydarzyć we śnie.

Trudny początek w Europie

Pierwsze kroki Maradony w europejskiej piłce nie były usłane różami. Początkowo Diego rozegrał dwa sezony w hiszpańskiej FC Barcelonie, gdzie kontuzje i choroba nie pozwolił mu rozwinąć skrzydeł. W efekcie tego podczas dwuletniego pobytu w Katalonii zdołał zdobyć jedynie Puchar Króla Hiszpanii. Kolejny przystanek utalentowanego Argentyńczyka ogromnie zadziwił wszystkich miłośników piłki nożnej . Maradona przeniósł się do SSC Napoli – ekipy, która ówcześnie walczyła o utrzymanie Serie A i nękana była innymi problemami.  Wśród kibiców drużyna z Neapolu wraz z jego kibicami była uznawana za margines społeczny, wręcz niższy sort ludzi. Obrazki z tamtych chwil, uświadomiły, jak zmieniła się piłka i zachowanie kibiców przez ostatnie prawie cztery dekady. Wśród młodszych widzów, niegdysiejsze sceny ze stadionów będą niewyobrażalne i okrutne, ale z drugiej strony fanatyczny klimat z pewnością zaintryguje nawet największego pacyfistę.

Grafika przedstawia jeden z meczów, w którym barwy Napoli reprezentował Diego Maradona.

Pokochany przez Neapol, uznany na całym świecie

Kolejne lata Diego w Neapolu to coraz częstsze pojawianie się jego drugiego oblicza, czyli uwielbiającego zabawę i nocne życie Maradony.  To czas, kiedy za pojawienie się na otwarciu kolejnego z biznesów włoskiej mafii – Camorry – Diego otrzymywał złotego Rolexa. Tamten okres to jednak także etap piłkarskiego geniuszu, którym podbił cały świat. Błyskawiczną drogę na szczyt otworzyły Mistrzostwa Świata w 1986 roku, które odbyły się w Meksyku. Reprezentacja Argentyny nie występowała tam w roli faworytów. Co więcej, była spisywana po prostu na straty. Tam jednak pod wodzą piłkarskiego geniusza w postaci Diego Armando Maradony stało się niemożliwe. Argentyna wygrała Mundial. Cały turniej był pełen zwrotów akcji i kontrowersji. W pamięci kibiców pozostanie bezapelacyjnie słynny mecz z Anglią, kiedy początkowo za pomocą „ręki Boga” Diego zdobył bramkę otwierającą wynik spotkania, a następnie wykonał swój już legendarny rajd przez niemal całe boisko, ogrywając kolejnych rywali i strzelając bramkę, dobijającą w efekcie  Anglików. Nie było tam jednak mowy o żadnych wyrzutach sumienia z tytułu oszustwa przy pierwszym golu, spotkanie tamto miało dużo bardziej złożoną historię niż sam sport. To była wojna, co znakomicie ukazuje sam dokument. Po zwycięskich mistrzostwach „Boskiego Diego” czekała nieformalna koronacja na króla Neapolu. Zespół, który walczył o utrzymanie, pod wodzą Maradony zdobył pierwsze, a następnie drugie w swojej historii mistrzostwo kraju, wygrywając po drodze europejskie trofea. Neapol kochał Diego – jego zdjęcie było w większości miejscowych domów, stojąc w towarzystwie świętych obrazków. To właśnie ten jeden człowiek z biednego miasteczka uczynił dumne włoskie miasto.

Maradona i jego droga w dół

Nocne życie we Włoszech coraz bardziej wciągało Diego. Piłkarz chciał się uwolnić ze szponów Neapolu, który swoją miłością paradoksalnie go uśmiercał. Związki z mafią to jednak niezbyt dobra karta przetargowa do swobodnych decyzji. Diego był kurą znoszącą złote jaja, a takiego okazu nie chce pozbyć się absolutnie nikt. Koniec lat 80. i początek 90. to wielka równia pochyła. Afera powiązania Maradony z mafią, która odbiła się szerokim echem na całym świecie. Wyeliminowanie Włochów z Mistrzostw Świata przez Argentynę, co desygnowało Diego na wroga numer 1 we Włoszech. Następnie wykrycie kokainy w organizmie piłkarza i surowe zawieszenie, które niemal całkowicie pogrążyło zawodnika. Mimo że Maradona popełniał liczne błędy już znacznie wcześniej, to piłka trzymała go przy zdrowych zmysłach. Futbol dawał mu ukojenie i ucieczkę od problemów – pozwalał nie myśleć o niczym. Zawieszenie i nadmiar wolnego czasu spowodowały, że Argentyńczyk zaczął pakować się w kolejne kłopoty. Z niektórych z nich nie było już ucieczki.

Diego – ocena filmu

Produkcja Asifa Kapadii naprawdę umożliwia przeniesienie się do czasów świetności Maradony. Film jest głównie skupiony na jego okresie spędzonym w Napoli i drodze na szczyt. Początek jego ścieżki, jak i upadek, spowodowany w dużej mierze przez wsiąknięcie w  narkotyki, są tylko tłem dla barwnych wydarzeń z Włoch. Przez to można czuć jednak lekki niedosyt w samym filmie. Narracja jest dynamiczna i idealnie wpasowuje się w zabytkowe nagrania. Dokument jest niezwykle wciągający. Przede wszystkim pozwala poznać Diego z nieco innej strony. Oglądając film, widzimy nie tylko wizerunek medialnego Maradony, ale także skromnego chłopaka od wielkiej determinacji. Jesteśmy świadkami niesamowitej przemiany i nieco zaskakującego faktu – nadmierna miłość i uwielbienie są  równie destrukcyjne niczym najczystsza nienawiść. Próżno szukać liczb, aby ocenić to dzieło. Jest z nim tak jak z samym Diego – albo kochasz, albo nienawidzisz.